Dlaczego to normalne, mieć opory przed terapią?
Jeśli od jakiegoś czasu chodzą Ci po głowie myśli: „może powinienem iść do psychologa?” – i za każdym razem coś Cię powstrzymuje – warto się temu przyjrzeć. Choćby teraz. I zanim pójdziemy dalej: to jest okej, że tak masz.
Naprawdę. Opór i sceptycyzm wobec terapii to zupełnie normalny stan. Twój umysł próbuje Cię chronić przed czymś nowym, niepewnym, potencjalnie trudnym. Robi swoją robotę.
Nie piszę tego, żeby Cię przekonać, że powinieneś iść na terapię. Bo nie, nie musisz. To zawsze Twój wybór. Jeżeli gdzieś z tyłu głowy czujesz, że może jednak warto – a jednocześnie masz obawy – spójrzmy na te, z którymi spotykam się najczęściej.
1. Czy terapia jest dla mnie?
"Sam dojdę do wniosków" – czy psycholog jest w ogóle potrzebny?
Na terapię iść nie trzeba. Serio. Jest mnóstwo form wsparcia i rozwoju, po które możesz sięgnąć samodzielnie – książki, kursy, materiały w internecie. To od Ciebie zależy, czego teraz potrzebujesz. Jednak…
Czasem trudno spojrzeć na własne blokady, ponieważ jesteśmy w nie zaangażowani emocjonalnie. Pojawiają się utarte schematy. Kręcimy się w kółko. Rolą terapeuty jest pomoc w zobaczeniu tego z innej perspektywy. Ciężko być jednocześnie aktorem, grającym główną rolę w przedstawieniu „moje życie” – i widzem, który chłodnym okiem zauważy schematy, w które wpadamy.
"Nie wiem, kiedy jest dobry moment" Kiedy iść na terapię?
Szczerze? Nie znam nikogo, kto wstał rano z radością i pomyślał: „O, dziś idealny dzień, żeby zacząć pracować nad swoimi lękami!”. Większość osób przychodzi, gdy coś już mocno „uwiera”. Gdy próby radzenia sobie samemu nie zadziałały. Gdy emocje są na tyle silne, że ciężko normalnie funkcjonować… albo niestety sytuacja życiowa doprowadziła do kryzysu, z którym nie wiadomo jak sobie poradzić. Wtedy często pojawia się ta myśl o terapii jako desce ratunku.
Nie ma „właściwego momentu”. Jest tylko moment, w którym poczujesz, że może warto chociaż spróbować. To nie jest kontrakt na lata, ale czasem można zaoszczędzić sobie (i innym) wiele cierpienia.
"Mam sceptyczne nastawienie… "
Sceptycyzm wobec terapii jest zdrowy. Serio. Masz otwierać się z wrażliwymi rzeczami przed obcą osobą. Na rynku jest bardzo dużo różnych “specjalistów”, a mówimy tutaj o Twoim zdrowiu. Twój umysł słusznie pyta: „Czy to bezpieczne? Czy mnie zrozumie? Czy to w ogóle ma sens? Czy ta osoba ma w ogóle kompetencje?.” Pewna ostrożność może być pomocna, tylko warto zwrócić uwagę na to, czy czasem przez to nie odkładamy na później umówienia się na pierwszą wizytę i spróbowania. Zawsze terapeutę w razie czego można zmienić.
2. Czy uda mi się dogadać ze specjalistą?
"Boję się oceny albo że będzie sztywno"
Obawa przed oceną – zwłaszcza z kwestiami dla nas trudnymi i intymnymi, czy z naszego punktu widzenia może nawet mało moralnymi – jest zrozumiała. Otwierasz się przed obcą osobą, którą widzisz pierwszy raz w życiu. Normalne, że pojawiają się myśli: „Co sobie o mnie myśli? Jak mnie oceni? Czy będzie mnie teraz pouczał?”
Terapeuta nie jest od oceniania ani moralizowania. Jego zadaniem jest pomoc w zrozumieniu sytuacji i szukaniu rozwiązań. A co do sztywności – są sztywni mechanicy, lekarze, nauczyciele… W każdym zawodzie są różni ludzie. Podczas spotkań ze mną staram się, by atmosfera była adekwatna do tematu. Zależy mi, żebyś czuł się komfortowo, a praca jednocześnie szła do przodu.
Warto dodać jedną kwestię: wiele osób uważa, że ich problem jest „dziwny” albo „wyjątkowo dziwny” i “normalni ludzie” nie mają takich problemów. Prawda jest taka, że bardzo wiele osób zmaga się z podobnymi rzeczami. Nie jesteś w tym sam.
"Już się raz przejechałem..."
Tak jak w każdym zawodzie – są osoby z różnym podejściem. Nie każdy człowiek i forma pracy jest dla każdego. Jeżeli poprzednim razem nie wyszło, można poszukać innej osoby. Sam często jestem którymś z kolei specjalistą, do którego trafiają moi klienci.
Czasem to kwestia znalezienia kogoś, kogo styl i osobowość „zaklikają” z Tobą. Kogoś, przy kim będziesz mieć poczucie bezpieczeństwa i tego, że proces zmierza w dobrym kierunku. By zwiększyć prawdopodobieństwo dopasowania – możesz poczytać o specjaliście, pójść na jedno spotkanie i dopytać, jak to będzie wyglądać. Masz prawo zadawać pytania. Masz prawo mieć wątpliwości – i je omawiać. To jak zareaguje terapeuta dużo Ci opowie o podejściu jakie ma do pracy.
3. Czy terapia naprawdę mi pomoże?
"Gadanie o niczym i grzebanie w przeszłości"
Rozgrzebywanie i siedzenie na kozetce oraz wieeeele spotkań o tym, co się stało lata temu. To popularne wyobrażenie o terapii. Są style pracy, które skupiają się na przeszłości (i to jest ok!). Ale nie wszystkie – ważne, by znaleźć coś dla siebie. W podejściu poznawczo-behawioralnym, w którym pracuję, koncentrujemy się na tym, co jest tu i teraz. Na sposobie, w jaki myślisz i działasz dzisiaj. Przeszłość? Zaglądamy tam, żeby zrozumieć źródło – ale nie zatrzymujemy się tam na lata.
I jeszcze jedno: to Ty decydujesz, nad czym pracujesz i ile chcesz powiedzieć. Jeśli boisz się „grzebania w przeszłości” – powiedz to wprost i wspólnie z terapeutą ustal plan pracy.
"Brak jasności – nie wiem, dokąd to zmierza"
Uważam, że terapia powinna mieć swoją celowość. W końcu chodzi o to, żeby Tobie żyło się lepiej – a nie do końca życia chodził na terapię.
W trakcie spotkań terapeuta powinien omówić Twoje potrzeby i oczekiwania. Jakie zmiany chcesz zobaczyć – w sobie, w emocjach, myśleniu, relacjach czy pracy. W oparciu o te informacje opracowujemy plan, a narzędzia dopasowuje do tego, co chcesz osiągnąć. To też pomaga określić, czy terapia zmierza w kierunku, który nas interesuje.
Czasem w takich sytuacjach słyszę: „Coś bym chciał zmienić, ale nie wiem co” – określenie tego jest naszym pierwszym zadaniem. Co ważne: celem terapii jest Twoja samodzielność, nie zależność. W trakcie spotkań uczysz się narzędzi do radzenia sobie samemu. Jeśli ktoś chodzi latami, a efekty są mierne lub czuje, że bez spotkania ciężko mu funkcjonować – to flaga ostrzegawcza, nie norma.
Podsumowanie
Opory przed terapią to nie wróg do pokonania. To część Ciebie, która próbuje Cię chronić. Możesz jej posłuchać. Możesz zdecydować, że jeszcze nie teraz – i to jest w porządku.
A jeśli kiedykolwiek poczujesz, że chcesz spróbować – możesz umówić się na bezpłatną, 15-minutową konsultację. To niezobowiązująca rozmowa, podczas której sprawdzisz, czy taka forma wsparcia jest dla Ciebie.
Bez presji. Bez oceny.